No i się stało, musiałam się tego spodziewać. Zostałam wygoniona ze stada. Jak? Moi rodzice (a raczej ojciec) powiedzieli, że nie chcą bym
się stała Alfą, bo jestem za młoda, bla bla blablabla i że tata będzie
dalej samcem na górze i jak nie chcę konsekwencji to muszę (niestety)
odejść, bo jakbym nie odeszła to bym została Alfą... Konsekwencję?
Zostanę na samiutkim dole piramidy i wiecie, zostanę popychadłem i tak
dalej. Nie sprzeciwiałam się, odeszłam. Mama pocałowała mnie z troską na
pożegnanie, a ojciec nawet palcem nie kiwną, nawet się nie popatrzył w
moją stronę.
Postanowiłem założyć własną watahę.
--- Pod wieczór ---
- Jest jakaś jaskinia - weszłam do środka - ładnie. O! I jest trochę futra na którym mogę spać. A nieopodal wiele nowych zakątków. Nowa przygoda się
zaczyna!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz